Wyprawa do Chin

Jeśli jest tu ktoś, kto chciałby wybrać się do Chin, zapraszam. Koszty nie są duże, termin dowolny, dokumenty, a nawet bagaż, całkowicie zbędne. Co jest potrzebne? Wystarczy odrobina wyobraźni i… książki. Bo książki + wyobraźnia, strona po stronie, krok za krokiem, przenoszą nas w inne światy. Dobra książka porusza i ożywia umysł, wraz z bohaterami wyruszamy w nieznane, zwiedzamy dalekie kraje, poznajemy inne kultury, a wszystko to nie ruszając się z fotela, nie ponosząc wielkich kosztów.

Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że podróż w realu nie daje tego wszystkiego co ta w wyobraźni. A może inaczej, daje coś innego, coś, na co w rzeczywistej podróży nie ma czasu lub możliwości. Z drugiej strony trochę żal tych smaków, aromatów… Tu nie zawsze wystarcza tej wyobraźni.

Chiny targOstatnio czytałam dwie książki, w których razem z bohaterami przeniosłam się do współczesnych Chin. Obie pozycje bardzo interesujące, świetnie napisane, a jednak bardzo różne. Wspólnym mianownikiem, poza samą lokalizacją, było… jedzenie, czyli chińszczyzna, tyle że w wersji oryginalnej (nie zawsze), a nie tej, jaka jest serwowana u nas. Tak przynajmniej twierdzą autorki książek, czego sama nie miałam okazji sprawdzić.

„Chińczycy znani są z tego, że jedzą wszystko, co ma cztery nogi (z wyjątkiem stołu) lub dwa skrzydła (poza samolotem) albo pływa (a nie jest łodzią podwodną). Ropuchy, cykady, jedwabniki, koty, psy, szczury i węże uchodzą za przysmaki, chrupiące kurze łapki żuje się tu, jak na Zachodzie chrupie chipsy czy paluszki.”

Cytat z książki „W Chinach jedzą księżyc”

ostatni kucharz chinskiPierwsza z proponowanych książek „Ostatni kucharz chiński” autorstwa Nicole Mones, to piękny opis legendarnej chińskiej sztuki kulinarnej, jej tajniki, historia. Na początku każdego z rozdziałów znajdujemy cytaty Liang Wei, fikcyjnego „ostatniego kucharza”. Postać fikcyjna, ale cytaty bardzo interesujące i wiele mówiące.

Myślę, że ta klasyczna kuchnia chińska odpowiadałby mi bardzo, zwłaszcza, że jak czytamy na stronach – „kaczka ma smakować kaczką” lub drugi cytat – „Prawdziwa doskonałość potraw polega na ich zaskakującej prostocie.

Jednak nie zawsze wszystko jest takie proste, a kaczka nie zawsze okazuje się być kaczką! :)

„Kuchnia chińska dąży do wielkości w tworzeniu dzieł sztuki. Choć twierdzimy, ze naszym celem jest xian, nieskazitelny naturalny smak produktów, w rzeczywistości często go preparujemy, dodając wiele innych składników, które muszą pozostać niewyczuwalne. Tak więc smak jest po części cechą składników, a po części kuglarską sztuczką. To ostatnie potrafi sięgać wyżyn. Smakosze uwielbiają zobaczyć podaną na stół kaczkę w polewie, wydzielającą wspaniały nong, aromat soczystego mięsa, aby odkryć, że „kaczka” w całości składa się z warzyw.
Wytrawny kucharz dba o ucztę dla umysłu, a nie tylko o zaspokojenie apetytu.”

Liang Wei (Ostatni kucharz chiński, rozdział 10)

Książka bardzo interesująca, pokazująca kulturę Chin, raczej z tej piękniejszej strony, w przeciwieństwie do drugiej książki „W Chinach jedzą księżyc” Miriam Collée.

Tutaj, często ten bajeczny świat, opisywany w pierwszej książce, nieco bardziej kojarzy się z naszymi wyobrażeniami w stylu… „made in China”. Początkowa walka z „wszystkopsującymi” się urządzeniami w nowym domu głównych bohaterów, opisana w bardzo zabawny sposób, odsłania jednak powoli uroki tego kraju i ludzi.

Miriam i Tobias, mieszkający w Niemczech, chcąc zmienić swoje życie, przeprowadzają się do Szanghaju.

SzanghajChiny, Szanghaj

Zamiast, jak większość obcokrajowców, zamieszkać w apartamencie wieżowca, postanawiają nabyć dom z ogródkiem. I tu zaczyna się cały ów cyrk „made in China”, wywołujący u czytelnika spore dawki śmiechu. To właśnie tu poznajemy mnogość zastosowań taśmy klejącej i silikonu, ale o tym najlepiej przeczytać samemu.

Z czasem niemieckie małżeństwo coraz lepiej poznaje Szanghaj i inne okolice, między innymi trafiają do Hangzhou, z którym można było zapoznać się już w pierwszej książce. Hangzhou to kolebka, tak zwanej, kuchni literackiej i oczywiście świątynia zielonej herbaty. Położone jest nad Jeziorem Zachodnim, które już Marco Polo nazywał najpiękniejszym miejscem na ziemi.

Chiny Jezioro ZachodnieChiny, Jezioro Zachodnie

„W Niebie jest raj, a na Ziemi Suzhou i Hangzhou” stare chińskie powiedzenie.

„Powietrze pachniało deszczem, świeżo skoszoną trawą i herbatą. Hangzhou było znane z plantacji herbacianych krzewów i herbaty Longjing. Był właśnie czas zbiorów. Na ulicach co krok spotykało się zbieraczki w gumowcach i z koszykami pełnymi jasnozielonych liści.”

„… zamówiliśmy cztery kubki herbaty. W Chinach liście parzone są w szklankach, tak że pijąc, zawsze połowę ich zjadałam albo nimi plułam.”

Cytaty z książki „W Chinach jedzą księżyc”.

I pomyśleć, że ja wspomnianą herbatę parzyłam w shiboridashi, nie w szklance.

W dalszej części opisu popijania herbaty czytamy: „Herbata smakowała gorzkawo, ale można się było przyzwyczaić.”  Widać nawet Chińczycy nie zawsze potrafią zaparzyć dobrą herbatę, za długo… za gorzko. A może tam właśnie tak lubią?

Jeśli więc zdarzy Ci się podać komuś listki zielonej herbaty, zaparzone w szklance, tak z fusami, a ten się obruszy bo źle to robisz, powiedz – tak serwuje się herbatę w Hangzhou! ;)

W książce spotkać można wiele przeciwstawień, od starych tradycji, przesądów, do zachodnich, bardzo dużych wpływów. Chociażby święto zakochanych, które wcześniej obchodzone było w Chinach w zupełnie innym czasie (qixi) i na pewno całkiem inaczej. Z czasem zachodnie Walentynki uznane zostały za nowocześniejsze i elegantsze, zrobiło się cukierkowato i bardzo różowiutko. U nas zresztą robi się podobnie.

Czytając obie wspomniane książki poznajemy Chiny nieco bardziej od kuchni, często w dosłownym tego słowa znaczeniu. To nie jest zorganizowana przez biuro podróży wycieczka, gdzie pokazuje się turystom ciekawsze zabytki, atrakcyjne miejsca i nieco bardziej zeuropeizowane jedzenie. Ja odebrałam to jako obraz prawdziwych Chin, zapewne w bardzo okrojonej wersji.

Pierwszą książkę polecam szczególnie pasjonatom klimatów orientalnych, druga jest absolutnie dla każdego, czyta się ją świetnie, pełna jest humoru, a jednocześnie przybliża nam azjatycką „inność”.

A na koniec kilka mądrych chińskich powiedzeń, którymi zaczynały się kolejne rozdziały książki „W Chinach jedzą księżyc’.

„Dopóki nie potrafisz wybaczyć innemu jego odmienności, dopóty wciąż jesteś daleko od drogi mądrości.”

„Nadzieja jest jak cukier w herbacie, nawet jeśli jest drobny, osładza wszystko.”

„Można się modlić nawet do głowy sardynki, jeśli się mocno w to wierzy.”

„Każdego ranka człowiek doprowadza do porządku swoje włosy, ale nie serce.”

1 Odpowiedź

  1. Avrea napisał(a):

    Bardzo bym chciała pojechać do CHin chociazby dlatego żeby nauczyli mnie parzenia herbaty , która uwielbiam :))
    a cytaty sa super !

    pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *