Kilka słów wyjaśnień

Dzisiejszy wpis będzie nieco nietypowy i raczej krótki. Chciałam się jedynie wytłumaczyć przed stałymi czytelnikami bloga, a przy okazji zaapelować do Was w bardzo ważnej sprawie.

blogowanie

Ostatni wpis na blogu napisałam 10 kwietnia, do dzisiaj to mnóstwo bezczynności. Żaden ambitny bloger na to by sobie nie pozwolił, ja jednak tak, choć nie bez powodu. Przyczyną była (i jest) choroba. W zasadzie dwa schorzenia nakładające się na siebie, napiszę jednak tylko o jednym, tym, które może przewrócić wasze życie do góry nogami lub jeszcze gorzej.

Od bardzo, bardzo dawna walczę z boreliozą, teraz już określa się to u mnie jako neuroboreliozę. Początkowo dolegliwości nie były bardzo poważne, przechodziłam kuracje antybiotykowe i na dłuższy czas miałam spokój. Ostatni nawrót choroby był jednak bardzo ciężki, leżałam w szpitalu dwa i pół miesiąca. O szczegółach nie piszę, o leczeniu tym bardziej, bo nie jestem lekarzem i nie czuję się osobą kompetentną do udzielania rad w tym temacie. Jeśli ktoś chce pogadać, zapytać o coś, zapraszam do kontaktu mailowego.

A teraz najważniejsze, mój apel do Was. Nie bagatelizujcie kleszczy!

A co tam kleszcz, nawet tego rumienia nie było, nie będę tracić niepotrzebnie kasy na jakieś testy – takie teksty słyszałam nie raz, nie dwa. Próbowałam nakłonić przynajmniej do wizyty u lekarza i skłonienia go do wypisania skierowania na refundowany test (Elisa). Bezskutecznie. Fakt, ten test jest mało wiarygodny, lepiej zrobić tak zwany Western – blot, ale to już, w naszym kraju, tylko prywatnie. Koszt około 200 złotych, moim zdaniem stosunkowo niska cena w porównaniu z kosztami późniejszego leczenia. Poza tym, czym wcześniej wykryta borelioza, tym większe szanse na wyleczenie. Zastanówcie się ile kasy wydajecie na rzeczy mniej potrzebne? A na własnym zdrowiu chcecie oszczędzać?

Teraz już wiecie jaka była główna przyczyna mojego milczenia na blogu. Co dalej, kiedy pojawią się nowe wpisy? Na te pytania, póki co, nie odpowiem. Chwilowo coś się we mnie zablokowało, nie czytam książek, brakuje mi kreatywnych pomysłów, a i herbaty mniej piję. Zastępuje mi ją głównie czystek, wspomagacz leczenia boreliozy. Dość kiepski smak, właściwie prawie go nie ma i nawet ostatnio zastanawiałam się czy jakoś go nie poprawić? Pomyślę o tym, bo zaczyna mnie nudzić ta monotonność. Jeśli coś się sprawdzi, znajdziecie informacje na stronie fanowskiej lub Instagramie.

Dziękuję Wam, że byliście ze mną, szczególnie tym, którzy mnie wspierali i wspierają nadal. Mam nadzieję, że uda mi się wrócić do „normalności” w miarę szybko i ponownie zacząć działać na blogu. Póki co, czyli póki prawa ręka jeszcze jest sprawna, na Instagramie możecie oglądać moją art-terapię, czyli relaksacyjne rysowanie tangli.

14 komentarzy

  1. Łukasz napisał(a):

    A ja ze swojej strony życzę duuuuużo zdrówka!
    Poza tym pamiętam, jak poszedłem do lekarza, bo na drugi dzień po ukąszeniu był czerwony rumieniec… Popatrzeli na mnie jak na dziwaka i usłyszałem: „jak nie przejdzie do tygodnia, to proszę przyjść wtedy…”. Polska służba zdrowia… :/

  2. deni napisał(a):

    Dziękuję Łukaszu :)
    Niestety tak często bywa, ale zapewniam Cię, że w naszej służbie zdrowia można znaleźć świetnych lekarzy! Trzeba poszukać, zwłaszcza wśród tych pierwszego kontaktu.. Ja znalazłam i nie puszczę! :)

    • Łukasz napisał(a):

      U nas była naprawdę świetna lekarka. Została zwolniona… dlaczego? Była ogromną konkurencją do pozostałych lekarzy w naszym ośrodku. Wszyscy chcieli chodzić tylko do niej. Podstawowe badania wypisywała sama z siebie, a co mogła – robiła na miejscu. Ale jak to bywa… niewygodnych przeciwników najlepiej się pozbyć. :(

  3. Elzbieta napisał(a):

    Denisiu trzymaj się,mam nadzieje ze będzie lepiej.

  4. Agnieszka napisał(a):

    Dopiero teraz odkryłam tego bloga. Jestem przekonana, że nie za późno. Szybkiego powrotu do zdrowia życzę i wielu jeszcze interesujących wpisów. Zapraszam do siebie :)

  5. Ania napisał(a):

    Życzę zdrowia i mam nadzieję, że herbata wróci! Jesień to dobra pora by nabrać na nią chęć.

  6. deni napisał(a):

    Dzięki, herbata wrócić musi! :)

  7. Mała Herbaciarka napisał(a):

    Życzę szybkiego powrotu do zdrowia! Liczę na więcej wpisów na jednym z najlepszych blogów w całym internecie!

  8. Zosia z Zielonej Góry napisał(a):

    Witam Cię Danusiu i życzę Ci dużo zdrowia.Mam nadzieję,że wrócisz do formy.Moja córka też choruje na boreliozę więc wiem o czym piszesz.Nie widziałam dawno Twojego żadnego wpisu na facebooku i pomyślałam sobie,że może zrezygnowałaś z tego portalu a tu proszę taka wiadomość.Ściskam Cię mocno.

    • deni napisał(a):

      Bardzo dziękuję Zosiu. :) Z FB calkowicie nie zrezygnowałam ale tylko z powodu prowadzenia bloga. Prywatnie właściwie mnie tam nie ma.
      Dużo zdrowia dla córki, dla Ciebie oczywiście też! :)

  9. Zosia z Zielonej Góry napisał(a):

    Dziękujemy Danusiu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *