Jak parzyć zioła?

Zielarką nie jestem, farmaceutką też, tym bardziej lekarzem, ale pewne doświadczenia, zwłaszcza z ostatniego czasu, mam. Chętnie dzielę się nim z Wami bo myślę, że warto wymieniać się zdobytą wiedzą. Dzisiaj kilka słów na temat przyjmowania ziół, często mało docenianych.

Podczas walki z boreliozą zauważyłam, że niezwykle cennym dodatkiem podczas leczenia jest wspomaganie kuracji antybiotykowej ziołami. Nie wymyśliłam tego sama, poczytałam, posłuchałam opinii innych pacjentów i oczywiście zaleceń lekarza. Zioła muszą być! Śmiem twierdzić, że nie tylko w przypadku tej choroby.

Zioła przyjmuje się w różnych postaciach: napary, odwary, mielone w kapsułkach, nalewki itp. Co lepsze? Nie wiem. Ja część piję w postaci naparów, resztę przyjmuję w kapsułkach.

Jak parzyć zioła?

Można robić napar, czyli wsypać zioła do kubka, zalać gorącą wodą, nakryć przykrywką i odczekać z 10 minut. Może być też odwar, tu zioła gotuje się kilka minut, nie doprowadzając wody do wrzenia. Co lepsze? Wydaje mi się, że gotowanie ziół jest bardziej efektywne w przypadku grubszych części roślin, jak na przykład korzenie.

A gdyby tak zrobić coś pośredniego?

Od pewnego czasu parzę zioła własną metodą. Być może ktoś już tak robił, dla mnie to jednak nowość, na którą całkiem niedawno wpadłam. Wykorzystuję zwykły podgrzewacz do dzbanków na kawę czy herbatę. Tak, taki ze świeczką. Kubek ogrzewam gorącą wodą, wsypuję ziołowy susz do ceramicznego zaparzacza (nie lubię druciaków, jeśli już to stalowy), zalewam gorącą wodą, przykrywam i stawiam na podgrzewaczu na jakiś 20 minut. Z ciekawości zmierzyłam temperaturę naparu po 25 minutach, na termometrze było 80 stopni.

Wydaje mi się, że ten sposób jest wart uwagi, jest to coś pośredniego między naparem a odwarem. Czuje się różnicę, wyraźniejszy smak, kolor bardziej intensywny niż w przypadku zwykłego parzenia w kubku. Z tego wyciągam jeden wniosek, prawdopodobnie do kubka trafia znacznie więcej cennych i leczniczych związków.

Wygląda na to, że moja herbacina pasja przemienia się w zielarską? Doświadczenia ze sposobem parzenia konkretnej herbaty przeniosły się na inne roślinki. Tak jak w przypadku herbaty liczył się smak i aromat, tak w przypadku ziół chodzi o wyciągnięcie z nich wszystkiego, co najlepsze dla naszego organizmu. Jedno co łączy parzenie ziół i herbaty (z mojego punktu widzenia) to korzystanie z suszu bez bibułkowych saszetek, czyli ekspresówkom mówię nie. Zioła kupowane luzem smakują inaczej niż  proszek w torebeczkach. Jest też bardzo duża różnica pomiędzy parzeniem w kubku, nawet przykrytym, a parzeniem na podgrzewaczu. Czuje się bardzo dużą różnicę, polecam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *