Uważność czy olewanie?

Dzisiaj chciałam napisać kilka słów na temat dwóch, ostatnio  przeczytanych, książek. W zasadzie obie można by określić jako poradniki, a jednak jest między nimi ogromna różnica. Obie dotyczą sposobu życia, choć w nieco innej dziedzinie. Pozwólcie zatem, że przedstawię je oddzielnie, zaczynając od tej, którą oceniłam dość nisko.

„Magia olewania” Sarah Knightto typowy, współczesny poradnik, raczej kobiecy. Jak pisze sama autorka:

„Magia olewania jest książką dla tych wszystkich, którzy pracują za dużo, na rozrywce spędzają za mało czasu i nigdy nie mają go wystarczająco dużo dla uszczęśliwiających ich ludzi i spraw, które na prawdę sprawiają im radość.”

Na szczęście nie brakuje mi czasu na rzeczy, które sprawiają radość, więc może właśnie z tego powodu nie zachwyciłam się książką? Sam fakt wykonywania, zaleconych przez autorkę, zadań, robienia list czy rysowania diagramów,  zajmuje sporo czasu, dlatego nie robiłam ich, dzięki czemu zaoszczędziłam kilka godzin na to co lubię, na przykład rysowanie lub czytanie. A mając na karku sporo lat i pewne doświadczenie życiowe, dobrze wiem (bez robienia specjalnych list) co, bądź kogo, OLEWAĆ. Przyznaję, że jeszcze do niedawna należałam do tych… bardziej przejmujących się wszystkim, teraz znacznie częściej… olewam, w miarę kulturalny sposób. Nadmiernego, przytłaczającego balastu, warto się czasem pozbyć.

Autorka daje rady jak mniej przejmować się niepotrzebnymi nam rzeczami, sprawami, bądź osobami. Uczy magii olewania, robi to w sposób humorystyczny, czasem nieco ironiczny. Taki przepis na generalne porządki nie w szafie, a w naszych głowach, właściwie umysłach i emocjach. Przepis generalnie dość banalny, wszystko to większości z nas jest znane, nie zauważyłam nic nadzwyczajnego. Największą zaletą tego poradnika jest styl pisania autorki, bez owijania w bawełnę, lekko, łatwo i przyjemnie.

Spodobał mi się w książce cytat, terapeutyczna mantra Robina Williamsa z filmu „Buntownik z wyboru”:

„To nie twoja wina.

To nie twoja wina.

TO NIE TWOJA WINA.”

Ano nie moja wina, że książką nie zachwyciłam się. Przejdę zatem do drugiej – „Gdziekolwiek jesteś, bądź. Przewodnik uważnego życia”, której autorem jest Jon Kabat-Zinn, propagator metody uważności oraz zwolennik medytacji. O samej metodzie uważności pisać nie będę, lepiej sięgnąć po książkę napisaną przez znawcę tematu. A takim chyba mogę nazwać Kabata-Zinna.

Książka jest nieco filozoficzna, co bardzo mi się spodobało. Zawiera interesujące rady i wskazówki, szczególnie dla tych, którzy biegną przez życie, nie zauważając drobnych lecz bardzo istotnych szczegółów, otaczających nas i nasze wnętrze. Kobat proponuje nam spokojniejsze życie w tym zwariowanym i goniącym za wszystkim świecie.

„Nieustanny strumień myśli płynący przez nasz umysł pozostawia bardzo mało miejsca dla wewnętrznej ciszy.”

W książce nie znajdziecie instrukcji „krok po kroku” dochodzenia do stanu spokoju i ogólnej równowagi, są tam jedynie wskazówki, które trzeba samodzielnie przemyśleć, a jeszcze lepiej wypróbować. Wiesz, że uważność można ćwiczyć nawet podczas zmywania naczyń bądź prasowania? Podobno można, ja chyba jednak wolę wypróbować metodę podczas spaceru, prasowanie może poczekać. Myślę, że warto spróbować metody uważności.

„… poprzez uważną i systematyczną samoobserwację, służącą wewnętrznemu badaniu własnej natury, a w szczególności natury własnego umysłu, możemy w swoje życie wprowadzić więcej zadowolenia, harmonii i mądrości.”

Autor sporo pisze o medytacji, którą do tej pory nieco inaczej sobie wyobrażałam i nigdy jej nie próbowałam. Teraz, po słowach:

„Ludzie często mylą medytację z relaksem albo  jakimś innym szczególnym stanem, który trzeba osiągnąć albo poczuć. Gdy spróbujesz raz lub dwa razy i niczego nie osiągniesz ani nie poczujesz niczego szczególnego, wówczas myślisz, że jesteś jednym z tych ludzi, którzy tego nie potrafią.
Ale w medytacji nie chodzi o odczuwanie w jakiś szczególny sposób. Chodzi o to, byś odczuwał w taki sposób, w jaki odczuwasz.”

widzę jej sens nieco inaczej, ale mimo wszystko nie czuję się gotowa do podjęcia prób. Może kiedyś?

Książka jest na prawdę dobra, przybliża metodę uważności i medytacji, w tym przypadku, technik pozbawionych jakiegokolwiek podłoża religijnego. Podoba mi się styl pisania autora i pewnie chętnie sięgnę po kolejną jego książkę. Czytałam już „Świadomą drogą przez depresję”, której Kobat jest współautorem i też bardzo mi się spodobała.  „Gdziekolwiek jesteś, bądź… i przeczytaj, bo pozytywne zmiany w życiu zasługują na Twoją uwagę i służą Tobie.

A teraz pozwolicie, że… oleję ten cały wirtualny świat (może warto na dłużej?) i oddam się, w ciszy i spokoju, rysowaniu kolejnych, anielskich skrzydeł. :) Wieczorem oczywiście kolejna książka.

„Kiedy twojego umysłu nie przesłaniają rzeczy zbędne, jest to najlepszy czas w twoim życiu.” – Wu-Men

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *