Simona. Opowieść o niezwyczajnym życiu Simony Kossak

Pośród książek, które przeczytałam, od czasu do czasu pojawiają się biografie. Tym razem sięgnęłam po opowieść o dziewczynce, która miała być chłopcem, o kobiecie, która postanowiła żyć po swojemu, a nie tak, jak narzucała jej rodzina. Rodzina szanowana i przede wszystkim znana. Myślę, a właściwie mam nadzieję, że każdy o niej przynajmniej słyszał. Główna bohaterka powiedziała kiedyś:

„Gdybym posłuchała rad osób, które uważałam za mądrzejsze od siebie, to dzisiaj byłabym zwykłym mieszczuchem krakowskim, zgorzkniałym w tym całym światku, jaki tam był, i miałabym niespełnione marzenie, że mogłam mieć zupełnie inne życie.”

O kim mowa? O Simonie Kossak (1943 – 2007), córce Jerzego, wnuczce Wojciecha, prawnuczce Juliusza — trzech malarzy, do tego bratanicy Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej i Magdaleny Samozwaniec. I wszystko jasne, gdyby nie to, że postanowiła żyć inaczej niż cała rodzina. Nie miała talentu ani do malarstwa, ani do pisania, kochała naturę, szczególnie zwierzęta. Zanim podjęła ważną życiową decyzję, skończyła studia na Wydziale Biologii i Nauk o Ziemi. Po studiach wyjechała do Białowieży, aby znaleźć swoje miejsce na Ziemi. Kontynuując badania naukowe zamieszkała w Dziedzince, w samym sercu Puszczy Białowieskiej, czyli na kompletnym odludziu. Dziedzinka była zrujnowaną, starą leśniczówką, bez wody i prądu, a jednak Simona zdecydowała się tam zamieszkać, było to idealne miejsce do obserwacji zwierząt. Podpatrywała je, a nawet z nimi mieszkała. Wyobrażacie sobie dzika w swoim łóżku?

Foto: en.wikipedia.org

Simona była wyjątkowa pod wieloma względami, z jednej strony niezwykle silna, z drugiej wrażliwa i delikatna, bezkompromisowa jeśli chodziło o przyrodę, czasem uległa w sprawach czysto życiowych, na przykład wobec swojego towarzysza życiowego, mieszkającego w drugiej części leśniczówki, fotografa Lecha Wilczka. Tak na prawdę, trudno, nawet po lekturze książki, powiedzieć jaką była kobietą.

„Simona z Leszkiem stworzyli na Dziedzince swój świat, taki raj. Pięknie przeżyli swoje życie. Nic im nie było potrzebne do szczęścia oprócz tego miejsca, siebie i swoich pasji. Wszyscy tak chcą, ale nie wszystkim się udaje. Simonie się udało, miała odwagę realizować swój model życia.”

Simona nie przepadała za ludźmi, za zwierzęta i ich dobro oddałaby życie. Dlatego też walczyła w obronie całej puszczy. Często była uznawana za dziwaczkę, hipiskę, czarownicę, miewała niepochlebne opinie, i chyba niespecjalnie się tym przejmowała. Ważniejsze było to, że udało jej się spełnić marzenie, wykreować życie po swojemu. Niestety zapłaciła za to wysoką cenę, jaką jest odrzucenie. Na szczęście nie przez wszystkich.

„”To, że Simona została profesorem, potraktowała jak wygraną bitwę z własnym nazwiskiem””, mówi Joanna Kossak. Nie była już ani córką, która miała być chłopcem, ani beztalenciem, które piętnowała rodzina, tylko stała się kimś, kto osiągnął sukces, przypieczętowany tytułem profesora, w innej dziedzinie niż reszta Kossaków.”

Anna Kamińska, autorka książki, napisała tę biografię w oparciu o rozmowy z osobami, które znały Simonę, materiały prasowe, wywiady, dokumenty. Widać, że włożyła w to ogrom pracy, a efekt końcowy jest świetny. W książce, szczególnie w opisach życia w Dziedzince, dosłownie czuje się tamtejszy klimat. Aż chciałoby się usiąść z książka w ręce, w ogrzanej żywym ogniem leśniczówce i od czasu do czasu spoglądać przez okno na przechodzące sarny. Książkę czyta się bardzo przyjemnie, polecam, szczególnie tym, którzy o Simonie nie słyszeli.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *