Dietetyczne ciasteczka z mąki kokosowej

Jakiś czas temu pokazywałam na Instagramie ciastka z mąki kokosowej. Były smaczne, jak na bardzo rygorystyczną dietę przy boreliozie, ale postanowiłam je nieco zmodyfikować. Efekt jest na prawdę zadowalający.

Od kilku dni stosuję nie tylko dietę zalecaną przy boreliozie, doszedł jeszcze większy rygor, musiałam bowiem wrócić do antybiotykoterapii. Niestety. Maszeruję na wlewy, na szczęście mam blisko a personel niemalże rodzinny. Może  jakoś to zniosę. Kiedy się leczy bardzo… bardzo… długo, mając wrażenie, że już nigdy nie będzie można pojeść jak przeciętny, zdrowy człowiek, ma się czasem ochotę „zaszaleć”. Taaak, byle dietetycznie. No dobra, przyznaję się, kiedy nie brałam antybiotyków, czasem zaliczyłam jakieś ciacho, słodki owoc.

Teraz częściej piekę chleb na bazie mąki gryczanej. Ostatni wypiek był (właściwie jeszcze jest) z dodatkiem mąki lnianej, całkiem smaczny. Nie jest na drożdżach, bez przygotowywanie zakwasu, bez proszku do pieczenia, a co ważne, prosty do wykonania. Tak wygląda.

Tyle o chlebku, miało być przecież o ciastkach. :) Tym, co na diecie bez cukru, bez mąki pszennej, polecam ciastka z mąki kokosowej w dwóch wersjach, jasne i ciemne. Jedne kakaowe z kroplą musu koksowego (bywa w Netto), drugie z wtopioną galaretką, co daje bardzo fajny efekt. Ciasteczka są bardziej wilgotne w środku i mają dodatkowy posmak ulubionej herbaty owocowej. Niektóre ze składników mają wręcz lecznicze czy profilaktyczne działania, więc tylko wcinać! Jednak z umiarem. Galaretka przygotowana z dużej ilości żelatyny jest dobra na stawy, które przy boreliozie często dają popalić. Olej kokosowy działa przeciwgrzybiczo, więc przy antybiotykoterapii jak najbardziej zalecany. Poza tym ma też wiele innych, cennych właściwości.

Zanim podam przepis, kilka słów na temat samej galaretki, którą najlepiej przygotować dzień wcześniej.

Zaparz ulubioną herbatę owocową (jedna saszetka) w 100ml wrzątku. Po kilku minutach dodaj 6 kropli stewii i 4 -5 łyżeczek żelatyny. Mieszaj do rozpuszczenia. Całość wylej do płaskiego naczynia tak, aby można było wygodnie pokroić galaretkę w kostki.

Ciastka z mąki kokosowej

Składniki:

  • 100ml płynnego oleju kokosowego nierafinowanego (wystarczy go lekko ogrzać)
  • mała puszka (165ml) mleczka kokosowego
  • 2 jajka
  • 9 mocno czubatych łyżek mąki kokosowej
  • 1 – 2 łyżki inuliny (naturalny prebiotyk)
  • 30 kropli stewii
  • 1 łyżeczka kakao
  • jako dodatki – galaretka z herbaty owocowej, mus kokosowy

Do miski wlej olej kokosowy, dodaj mleczko kokosowe, stewię, inulinę (nie jest konieczna), dwa jajka. Wymieszaj wszystko starannie, do uzyskania jednolitej masy. Następnie dodawaj po łyżce mąkę kokosową, sprawdzając co jakiś czas gęstość ciasta. U mnie wyszło 9 czubatych łyżek. Po dodaniu kolejnej porcji mąki odczekaj chwilę, zanim ocenisz gęstość ciasta. Mąka kokosowa bardzo mocno pochłania płyny, lepiej dodawać ją stopniowo i chwilkę odczekać. Ciasto ma być dość luźne, jednak musi się nadawać do kulania w dłoniach.

Z połowy otrzymanej masy ulep ciastka, zrób w każdym lekkie zagłębienie (najlepiej już na blasze). Do pozostałej masy dodaj łyżeczkę kakao i wymieszaj. Ulep ciastka podobnie jak pierwsze.

Na jasnych ciastkach poukładaj kostki galaretki. U mnie było jej troszkę za mało, ale to pierwszy eksperyment, czyli kuchenny poligon doświadczalno-dietetyczny. Na kakaowe daj mus kokosowy. Może być coś innego, w zależności od zasobów twojej kuchni.

Ciastka troszkę pękają przy robieniu dołków, ale przynajmniej widać, że to domowy wypiek. W dodatku eksperymentalny.

Piecz w temperaturze około 200 stopni. Czasu nie podaję bo wszystko zależy od piekarnika. Ciastka mają się troszkę zarumienić. Mniej, czy bardziej… według uznania.

Jak było do przewidzenia, galaretka natychmiast zaczyna się topić i wsiąkać do ciastek. Tak ma być. Jak będzie bardziej kolorowa niż moja, to pewnie zostanie troszkę barwnika na wierzchu. Tak też może być, bo skoro dietetycznie, to przynajmniej niech będzie kolorowo! Moje nie są kolorowe, może następnym razem.

W kolejnym etapie poligonu doświadczalno-dietetycznego planuję przygotować galaretkę z jeszcze większą ilością żelatyny (ech te stawy!) oraz nałożenie na ciastka większych kostek. A zresztą… kto to wie co jeszcze wymyślę?

P.S.

Kulanie ciastek jest też formą rehabilitacji niesprawnej dłoni. Same dobroci!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *