Przejdź do głównej zawartości

Posty

Magiczna neurografika oka

Zaczęło się od neurografiki... powolne ciągniecie falistych linii, niekoniecznie z założeniem typowym dla tej metody. W przypadku choroby Parkinsona te linie, prowadzone ręką dominującą, potrafią nieco uspokoić drugą, u mnie zdecydowanie gorszą. A to już dużo daje. Gdy do tego dołożyć odrobinę rysunku, najlepiej w formie przypominającej relaksujące Zentangle, którą jakiś czas temu polubiłam, efekt arteterapii zostaje osiągnięty. Stąd moje dalsze twórcze eksperymenty, które ostatnio doprowadziły do serii z okiem. Dla mnie rodzaj terapii, dla obserwatorów... trochę tajemniczości czy nawet magii.  Muszę się przyznać do tego, że jestem zaskoczona bardzo pozytywnym przyjęciem ostatnich rysunków. Zwłaszcza, że był to tylko element mojej twórczej terapii.  Rysunki z okiem z założenia są tylko ćwiczeniami. Nie zakładałam, że będę je wystawiać czy sprzedawać. Udostępniałam je tylko jako inspirację dla innych osób, szczególnie tych, którym może to pomoc, na przykład podczas walki z chorobą.  Naj
Najnowsze posty

Obserwatorzy świata - kontynuacja

Rozpędziłam się z rysowaniem, jak mało kiedy. Zwłaszcza ostatnim okresie, kiedy priorytetowo traktowałam miniatury. Powód był oczywiście związany z chorobą Parkinsona . Pisząc dokładniej, zajęcie absorbujące obie dłonie jest zdecydowanie lepsze.  Działając trochę na złość panu p. rysuję, mimo wszystko. Coraz trudniej jest mi nazwać to relaksem, choć zdarzają się jeszcze takie momenty, że zapominam o chorobie. Tych momentów jest jednak zdecydowanie za mało, ale cieszy mnie nawet taka mini dawka.  A ostatnie rysunki, te oczy... obserwatorów świata. Co tu o nich pisać, je trzeba oglądać. ツ To znaczy można, bo trudno komukolwiek narzucać oglądanie. I może na tym dzisiaj skończę pisanie, bo coś mi się wydaje, że nic mądrego nie wystukam na klawiaturze, ani nie powiem do mikrofonu.  Wszystkiego dobrego, Deni

Kolejne domki dla ptaków

Tak się jakoś składa, że poprzednie domki dla ptaków rozeszły się i przyszedł czas na budowanie nowych. Materiały użyte do ich budowy specjalnie nie zmieniły się, w dalszym ciągu to głównie papier. Jedynie zieleń jest z... inaczej, nie jest papierowa.  Domki zaczynają być bardziej rozbudowane i nie wiem czy następne będą jeszcze choć trochę przypominały budki. Chyba, że zmienię ich styl i bardzo możliwe, że tak się stanie. Jak już wiecie nic nie planuję, może więc być różnie.  A to ostatnie dwa apartamenty dla ptaków (miniaturek).  Serdeczności, Deni

Obserwatorzy świata

Czy świat byłby piękny gdyby nie miał tak licznych obserwatorów? Trudno na to jednoznacznie odpowiedzieć, jedynym pewnikiem jest, że to narządowi wzroku zawdzięczamy wszystkie cudowne obrazy tego świata. Przyzwyczajeni do tych widoków, które przewijają się przed nami w ciągu dnia w niezliczonej ilości, nie doceniamy tego, co dała nam natura.  Właśnie dlatego powstają nowe prace w stylu "neuro", w których głównym motywem jest ludzkie oko. Interpretacja tematu zupełnie dowolna, nie ma tu mowy o realistycznym czy wręcz anatomicznym przedstawieniu.  Pierwsza seria, składająca się z kilku obrazków, jak widać, już jest. W zasadzie sama przyjemność rysowania wynagradza mi poświęcony czas. Poza tym jest formą ćwiczenia dłoni i dobrym relaksem. Rysując tęczówki, źrenice doceniam nie tylko możliwość obserwacji, ale również możliwość przelania swoich wrażeń na papier, dokładnie tak, jak podpowiada mi moja wyobraźnia. Być może, w najbliższej przyszłość powstaną większe rysunki. Wszystko

Domek ogrodowego skrzata

Podobnie jak inni czekałam z utęsknieniem na cieplejsze dni. Kiedy tylko takie się pojawiły od razu wybrałam się na działkę i zaczynam teraz spędzać tam więcej czasu. Zawiozłam trochę narzędzi i zabrałam się za realizację planu, jeszcze z zeszłego roku.  Jak to często na działkach bywa, został samotny pień po ściętym drzewie. Mąż chciał go całkiem skasować, ale zaprotestowałam. Gdzieś przecież musi mieszkać ogrodowy skrzat!  Pień miał dziuplę więc tym bardziej nadawał się na mieszkanie skrzata. Pozostało zrobić okno, drzwi i drabinkę do nich. Ach, zapomniałabym o kominie. ;) Mam nadzieję, że skrzat jest zadowolony z nowego lokum i pozostanie z nami na dłużej. :) Wszystkiego dobrego, Deni

Biblioteczka zamknięta w książce

Tak jak zapowiadałam, powstała kolejna miniatura zamknięta między okładkami książki. W  środku półki z książkami i innymi drobiazgami. Miniatura ma wymiary szerokość 10 cm; wysokość 13 cm; głębokość 3,5 cm. Użyte materiały to głównie papier plus trochę drewna.  Dlaczego na drzwiach pojawił się numer 13? Nie jestem przesądna, chyba, że można tak zakwalifikować przekonanie o szczęśliwej trzynastce? To jak?  Z tym listem jest problem, nie da się go wyciągnąć ani od frontu, ani od środka.  Ciekawe gdzie podział się drugi kapeć lokatorki tego zakątka. Jeden jest widoczny na dole drabinki, ale drugi?? Masz jakąś koncepcję?  Dawno nikogo tu nie było bo pojawiły się pajęczyny. Chyba trzeba posprzątać? Później będzie można chwycić za kredki i coś narysować.  Udanego dnia, Deni

Neurografiki

 Czas zaprezentować ostatnie prace, które już pojawiały się wcześniej na Instagramie. Tak jakoś się składa, że najpierw tam lądują. FB niestety często zwyczajnie omijają bo jakoś nie przepadam za tym miejscem. Siedzę tam głównie ze względu na pewne grupy.  No dobrze, tyle o społecznościach internetowych, miało być przecież o rysunkach. Ostatnio panuje na moim biurku coś w stylu neurografiki, ale tylko w formie artystycznej. Nie mam pojęcia dlaczego, ale na Insta oglądalność tego typu rysunków jest wyjątkowo duża.  Dla manie to po prostu chwila relaksu, a może nawet coś w rodzaju arteterapii. Rysunki powstające na mniejszych formatach, mniej dokładne jak w przypadku Zentangle, choć mające jednak coś z tej metody.  Zaskakują mnie statystyki, zwłaszcza jak w jeden dzień przybywa mi dobrze ponad dwudziestu obserwujących. Ktoś by mógł powiedzieć - tylko to rysuj i to często, będziesz mieć kupę obserwujących i jeszcze więcej czerwonych serduszek. Nooo pewnie tak, tylko to akurat nie jest m