Posty

ParkArtJournal - twórcze inspiracje

Obraz
 O tym, że twórcze działania pomagają w walce z chorobą, pisałam już wiele razy, a dzisiaj mogę to jeszcze raz potwierdzić. Sprawdziłam na sobie. Mam cichą nadzieję, że udało mi się do tej pory kogoś, niekoniecznie walczącego z poważną chorobą, zainspirować. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że wiele osób po prostu boi się spróbować i nigdy tego nie zrobiły. A czasem warto przełamać opory, przecież nie trzeba pierwszych rysunków od razu wszystkim pokazywać. Zresztą ja też rysując czy malując w szkicowniku przeznaczonym na ParkArtJournal (to nie jedyny), nie staram się za bardzo. Tam po prostu można bazgrać, chlapać farbą, rozmazywać kleksy, rysować bardzo koślawe linie... tam można wszystko.  Pewnym przykładem, być może inspirującym, niech będzie krótki przegląd moich rysunków i malunków. Postanowiłam zrobić filmik i pokazać, że nie wszystko u mnie jest ładne, staranne, dopracowane... Proszę tylko o jedno, pamiętaj, że ja maluję od dawna, baaaaardzo dawna. A co tam, nie będę się teg

Prawie jak mood tracker

Obraz
Dziennik, pamiętnik, journal, bujo, mood tracker... już to wszystko przerabiałam. Obiecałam sobie zostawić za sobą wszelkie wyzwania i między innymi również regularne wpisy w tego typu notesach.  Październikowe "octobery", których namnożyło się bardzo dużo, też sobie darowałam. I nagle wymyśliłam własne wyzwanie? Nie, nie, to w zasadzie trudno nazwać wyzwaniem. Zdecydowanie nim nie jest!  Już wyjaśniam o co chodzi. Mam zamiar przedstawić październik w formie prostej spirali, podzielonej na trzydzieści części. Czyli coś w rodzaju kalendarza lub tak zwanych "mood teckerów". W każdym polu będę wpisywać wyraz, który kojarzy mi się z danym dniem. Jeśli więc potraktować to jako wyzwanie powinnam pilnować się i wypełniać zawsze, każdego dnia. Ja jednak nie mam zamiaru tak do tego podchodzić, będę chciała napisać, to zrobię to. Jeśli nie, to zmaluję pole jednym kolorem, coś w nim narysuje, albo zostawię puste. Biorąc pod uwagę, że codziennie coś rysuję lub maluję, jest szan

Herbaciane płótno i anioły

Obraz
Jak zapewne już wiesz, znalazłam zagubione saszetki po herbacie i teraz nadrabiam zaległości w tym temacie. Były bardzo delikatne lampiony , teraz są anioły.  Postanowiłam wykorzystać bibułki z saszetek jako płótno malarskie. Tak, tak, już kiedyś to robiłam, nowości nie ma, ale mimo wszystko anioły na pewno są inne niż kiedyś tam.  Naklejałam saszetki na papier tolerujący wodne farby. Wybrałam mały format, a to głównie dlatego, że nie znałam jeszcze przeznaczenia tych rysunków. Z całą pewnością będą się dobrze prezentować na kartkach okolicznościowych, na przykład świątecznych,. A to przecież już niedługo.  Rozpędziłam się z herbacianymi torebkami i prawdopodobnie szybko je zużyję. Może to nawet dobrze, bo znowu będę sięgać po coś nowego, a taki jedne typek, co się do mnie wprosił bez zaproszenia, nie bardzo to lubi. Hmm.,.. teraz tak myślę... a może właśnie lubi i dzięki temu daje ciut więcej wolności? Świat jest skomplikowany a tym bardziej człowiek.  Praca z herbacianymi torebkami j

Drugie życie herbacianych saszetek

Obraz
Wykorzystanie zużytych torebek po herbacie to temat, który jakiś czas temu dość długo "wałkowałam". Prawdopodobnie trwałoby to jeszcze długo, gdyby nie... nagłe ich zniknięcie. Spory zapas torebek, spakowany do dużej koperty dostał nóżek. Ile ja się tego naszukałam! Zaglądałam w najbardziej absurdalne miejsca i nic. W końcu poddałam się i stwierdziłam, że skoro torebek nie ma, temat kończę. Kilka dni temu, przypadkiem natrafiłam na dużą kopertę z herbacianymi bibułkami! Gdzie była? Pomiędzy szufladą a dnem komody. Swoją drogą dziwna konstrukcja bo ta przestrzeń jest wyjątkowo duża. Na schowek nie bardzo się nadaje, bo szuflady nie są wyjmowane całkowicie. Wyciągniecie tej koperty nie było łatwe, oj nie.  Skoro jest koperta, są saszetki, można brać się do roboty. Na początek pojawiły się dwa lampiony. Pierwszy w kształcie miseczki, drugi bardziej smukły.  Pierwszy został pozbawiony formy, dlatego jest wyjątkowo delikatny. W tym przypadku palenie prawdziwej świeczki jest nieco

Kolejny mini album - Marzenia

Obraz
Tam, gdzie bywam regularnie, wspominałam, że zaczynam nowy, większy album Neuroeye. A ponieważ on rzeczywiście ma być duży, w sensie objętościowym, potrzebny był mi przerywnik. Choroba Parkinsona tak wpływa na człowieka, że nie tyko stale musi coś robić, ale też coś nowego, innego, chociażby w innej formie. Fajnie, prawda? Hmm, tylko pozornie. Wracam jednak do albumu. Jest nieco podobny do wcześniejszego malucha . Składanka, neuroeye, czarne tło... ale tym razem jest jeszcze krótki tekst. Co jeszcze? Chyba najlepiej jak pokażę album.   Wszystkiego dobrego, Deni

Podstawka pod kadzidełka

Obraz
Z domową produkcją kadzideł przeciw komarom trafiłam idealnie. Tak jak do tej pory był spokój, to właśnie w ostatnich dniach pojawiły się i uprzykrzają nam wszystkim życie.  O domowym wyrobie kadzidełek pisałam wcześniej, przy okazji pokazywałam tam na czym stawiam te niewielkie stożki. To były zwykłe kamienie. Natomiast dzisiaj chcę pokazać Ci specjalnie przygotowaną podstawkę. Podstawkę przypominającą nieco miniatury, które swego czasu namiętnie robiłam. I powiem Ci, że mam nadzieję wrócić jeszcze do tego zajęcia.  Tak właśnie prezentuje się moja miniatura pod kadzidełka. Kamienie, kamienie, kamienie i kawałek drutu zwiniętego spiralnie, służący za "talerzyk" z dziurką, pod stożki kadzidełek. Z boku coś w rodzaju podestu, na którym można postawić zapasowe kadzidełka. Te mini deseczki to bambusowe mieszadełka.  I jeszcze krótka prezentacja filmowa, gdzie dodatkowo umieściłam, tak dla przypomnienia, przepis na kadzidełka.  Serdeczności, Deni

Na luzie i w promieniach słońca

Obraz
Szybko leci czas, ani się człowiek nie obejrzy, a będzie koniec lata. Spędzam na działce sporo czasu, postanowiłam więc w dużym skrócie pokazać moją "pracownię". Zdecydowanie przez male "p".  Nie jest konieczna super pracowania z ekstra wypasionym wyposażeniem, żeby cokolwiek tworzyć. Ja zadowalam się bardzo prostymi akcesoriami i narzędziami. Stolik, krzesło, podkładka pod  kartki, trochę pisaków, kredek czy farbek i oczywiście papier. Tego ostatniego powinno być dużo.  Prawda, że skromnie? A całe dodatkowe wyposażenie to głównie herbaciane akcesoria. Tak się jakoś złożyło. Statyw, z regulowanym kątem nachylenia, to puszka po herbacie.  Zbiorniczek na wodę to herbaciana czarka.  Znalazła się jeszcze cukiernica, ale że to biała trucizna, nie jest używana. Idealnie nadaje się na pisaki.  Zwykłe ołówki, pisaki z Lidla lub Action, jedynie "szaleję" z cienkopisami bo lubię Pigma Micron.  Rysuję i maluję głównie w ramach arteterapii. Do przeszłości należy nadmi