Gra - Balansujące sowy

W ostatnim trudnym dla mnie czasie, nawet rysowanie spadło na dalszy plan, ale nie znaczy to, że nic nie robię. Chyba tak nie potrafię? A może jeszcze nie jest tak źle, jak może być? Oj za dużo tego "może", nie ma co zastanawiać się nad tym co będzie i bardziej być tu i teraz. Prawda? W ostatnich dniach moje miejsce twórczej pracy opanowały sowy. Nie pierwszy zresztą raz, teraz jednak w nieco innej formie. Zrobiłam dla wnuczki grę "Balansujące sowy". Prawdę mówiąc tego typu gier jest masa w sprzedaży, czasem nawet w tak niskiej cenie, że trudno pomyśleć - sama zrobię taką grę. Tyle, że nie zawsze chodzi o tanio. Przygotowanie takich gier jest formą terapii zajęciowej, później podczas grania można mówić o rehabilitacji. I jest jeszcze jeden argument, chyba najważniejszy - wnuczka i radość z zabawy. Myślę, że również wnuk przyłączy się do gry i jako starszy brat, poświęci nieco swojego czasu siostrze. Jak przebiega gra? Grę zaczyna najmłodszy uczestnik. Rzuca kostką,...