Przejdź do głównej zawartości

Uważność z Zentangle®

Uważność, czy też w angielskiej wersji mindfulness, to modne ostatnio hasło. Dlaczego? Zapewne powodem jest coraz szybsze tempo życia, ciągła gonitwa za... chyba za wszystkim? To ciągły stres, który nie przynosi nic dobrego, zarówno ciału jak i naszej psychice. A życie to nie Pendolino, czasem warto przesiąść się do starej ciuchci. 

Tą starą ciuchcią może być właśnie praktykowanie uważności. Skupienie się na tu i teraz, dojrzenie tego, co przy dużych prędkościach nam umyka. Zwolnienie, koncentracja, skupienie się na jednej czynności, pozostawienie na chwilę przeszłości i przyszłości, odrzucenie natrętnych myśli, po prostu życie daną chwilą. Cieszenie się daną chwilą.

A co ma do tego Zentangle®?
Bardzo dużo! Z całą pewnością technikę tę można zaliczyć do wielu metod praktykowania uważności. Nieco innej, bardziej artystycznej, jednak niewymagającej specjalnych zdolności plastycznych. Są już nawet prowadzone badania na ten temat, choć dostęp do nich wymaga znajomości języka angielskiego. Dla zainteresowanych teoretyczną stroną praktykowania Zentangle® podaję linka, gdzie można znaleźć krótki artykuł i sporą porcję literatury - drawzentangle.wordpress.com. Teorię jednak zostawiam naukowcom, sama pozostaję przy praktycznym sprawdzaniu wpływu Zentangle® na mój stan emocjonalny, psychiczny czy nawet fizyczny.

Z całą pewnością mogę stwierdzić, że Zentangle® uspokaja. Pędzący świat w Pendolino omija mnie, natrętne myśli "co to będzie?" "czy dam radę?" "a co jeśli?" "jak długo uda mi się wytrzymać bez antybiotyków" kierowane są na boczny tor. Wydaje się takie łatwe - papier, coś do rysowania i wszystko co doskwiera, przynajmniej na jakiś czas, umyka? Nie, to wcale nie jest takie proste, bo jednak czasem zwrotnica płata nam figla i to co na bocznym torze, wraca. Próbować jednak warto.

Zentangle® relaksuje, pomaga łatwiej znosić dolegliwości fizyczne. Jest pewną formą medytacji, w dodatku niewymagającej pełnego rozluźnienia ciała, co w moim przypadku jest po prostu trudne do wykonania.

Próbowaliście medytacji? Nic nie robić, rozluźnić ciało, nie myśleć o niczym? To ostatnie, dla większości, jest chyba najtrudniejsze? Podczas rysowania powtarzalnych wzorów człowiek zostaje całkowicie pochłonięty procesem twórczym, koncentruje się na kreskach, kropkach, nie chce popełnić błędu we wzorach. A jeśli nawet popełni, nic się nie stanie.

Czy tylko klasyczne Zentangle® może być praktykowaniem artystycznej uważności?
Z mojego własnego doświadczenia wynika, że równie dobrze (a może nawet lepiej?) sprawdza się na tym polu rysowanie mandali. Na dobrą sprawę można by je też podciągnąć pod Zentangle®.

Mandale można rysować na małym, kwadratowym kartoniku, mają powtarzalne wzory. Wydaje mi się jednak, że są łatwiejsze do rysowania dla tych, którzy twierdzą, że rysować nie potrafią. Potrafią, potrafią, prawdopodobnie nie chcą spróbować, szkoda im na to czasu. Ano właśnie! Droga czytelniczko/czytelniku, kiedy życie da ci w dupę (oby nie!) zrozumiesz, że są rzeczy ważne i ważniejsze.

Uważność, czy to w formie artystycznej, czy też w innych, to ratunek dla życia pędzącego jak Pendolino. Jeśli forma artystyczna komuś nie odpowiada, są inne i warto o tym poczytać. Jeszcze lepiej, wprowadzić w życie.

P.S.
Podczas chodzenia ulicami czasem staram się praktykować uważne chodzenie. Mam problem z lewą stroną ciała (obcasikom musiałam powiedzieć baj, baj...), zahaczam lewą stopą o podłoże. Stawiając kolejne kroki kieruję swoją uwagę na lewą stopę - wybicie z palców, uniesienie... Nie analizuję, tylko obserwuję. Podwójny zysk, lepiej chodzę a w głowie nie biegają ponure myśli - pewnie zaraz się wywalę... a może już czas kupić sobie chodzik?

Komentarze

  1. Próbowałam uważności podczas spaceru, nic mi z tego nie wyszło. Może faktycznie z rysowaniem będzie lepiej?

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że próbować zawsze warto. :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Eko drukowanie, czyli barwienie papieru

Od czasu do czasu lubię eksperymentować z tłem do Zentangle. Bywały już akwarele, kredki akwarelowe, często na papierze pojawiała się herbata. Przyszła pora na coś nowego, czyli eko drukowanie (ecoprint), gdzie podstawowym surowcem barwiącym są rośliny.



Niedawno oglądałam na YT film pokazujący jak zabarwić tkaniny, wykorzystując liście, kwiaty. W zasadzie nie jest to tylko barwienie a drukowanie. Opisuję tu dwa eksperymenty z barwieniem kartoników do Zentangle, z użyciem różnych papierów, akwarelowego i z bloku technicznego.


Co jest potrzebne do eko drukowania?
papierroślinysznurek lub klipsy biurowedwie płytki drewniane lub metalowe, nieco większe od formatu papieruwodagarnekkamień Zebrane, świeże rośliny, należy zamoczyć w miseczce z wodą. Mokre łatwiej rozkłada się na papierze. Na jedną płytkę (metalową lub drewnianą) kładziemy kartonik, na nim układamy liście. Nakrywamy kolejnym kartonikiem i ponownie układamy rośliny. Czynność powtarzamy z wszystkimi kartonikami.


Na wierzchu kładzi…

Co to jest Zentangle?

Zapewne każdy z Was nie raz bazgrał po kartce papieru, ciągnąc plątaninę linii, tworząc geometryczne kształty, zawijańce i inne wzorki? Na przykład podczas rozmowy telefonicznej, na nudnym wykładzie itp. To kreatywne gryzmolenie, które zaczęło robić z Was artystów, to nie tylko sztuka. Czasem nawet nie zdawaliście sobie sprawy, że to też forma relaksu, chwilowego odstresowania się. A skoro tak jest, po kolorowankach dla dorosłych, kilka słów o... Zentangle®.


A cóż to takiego Zentangle®, skąd nazwa, kto to w pewnym sensie stworzył, bo przecież gryzmolimy wszyscy. Zentangle® to forma sztuki, rysunki składające się z prostych kształtów, wypełnionych deseniem. Tę technikę rysowania wprowadzili, do leczenia swoich pacjentów, Rick Roberts i Maria Thomas ze Stanów Zjednoczonych. Ponieważ jest to nie tylko art terapia, przyjemny sposób na relaks, ale również efektowna grafika, technika zyskała sobie popularność na całym świecie. Tworzy się nie tylko małe obrazki na kartce papieru, powstają też…

Inktober - rysunkowe wyzwanie

W 2009 roku Jake Parker zapoczątkował rysunkowe wyzwanie na jesienne dni. Akcja trwa co roku, przez cały październik, a podstawową zasadą jest rysowanie tuszem.  Stąd też nazwa Inktober.

Przyznaję, że o wyzwaniu dowiedziałam się dopiero dzisiaj, dzięki mniej lubianemu Facebookowi. A jednak na coś się przydaje. Celem wyzwania jest wzajemna motywacja do rysowania. Bo rysować warto!  Uczestnicy wyzwania pochodzą z całego świata.


Krótko o zasadach Inktober

Zabawa nie ma absolutnie nic wspólnego z posiadaniem talentu rysunkowego. Rysunki wykonywane są głównie tuszem (długopis, pisak, cienkopis). Co roku ustalane są tematy rysunków, na ten rok wygląda to następująco (niestety po angielsku):


Jeśli chcesz wziąć udział w zabawie musisz codziennie (albo i nie) publikować swój rysunek w mediach społecznościowych, oznaczając  go odpowiednimi hashtagami: #inktober #inktober2018.
Nie musisz rysować każdego dnia, ale skoro wyzwanie? Trzymanie się wyznaczonych tematów jest zalecane, ale na pewno nie ko…

Herbata w Zentangle®

We wcześniejszej notce pisałam o zastosowaniu akwareli w Zentangle®. Tym razem proponuję zastąpienie farby naparem z herbaty, efekty są na prawdę ciekawe, poza tym zazwyczaj każdy ma ją w domu. W tym przypadku nie jest istotny smak i aromat, do barwienia nadają się ekspresówki. 


Jak przygotować herbacianą farbę?

Przede wszystkim musisz zdecydować się jaką herbatę wybrać. Polecam głównie czarne, mają intensywny odcień. Świetny jest też rooibos, sama lubię go stosować w swoich pracach, co widać na zdjęciach. Piękny bursztynowo-czerwony kolor ładnie prezentuje się w połączeniu z białym papierem i czarnym tuszem.

Wygodne jest stosowanie herbat ekspresowych, nie ma potrzeby filtrowania naparu. A sam napar przygotujesz prawie tak samo jak herbatę do picia, wystarczy jedną lub dwie saszetki zaparzyć małą ilością wrzątku i odczekać. Jak długo? Najlepiej aż herbaciana farba całkiem ostygnie, albo jeszcze dłużej.

Proponuję trzy metody barwienia kartoników do Zentangle®.

Herbaciane kleksy - nanieś…

Herbaciane zakładki do książek

Zgodnie z obietnicą, przyszedł czas na herbaciane zakładki do książek. A może inaczej? Zakładki dla herbaciarzy?



Postanowiłam wykorzystać mocny napar herbaciany (prawie) jako barwnik tła. Ponieważ pisałam już wcześniej na ten temat, między innymi we wpisie "Herbata w Zentangle", nie będę powtarzać samego procesu barwienia. W tym przypadku odpowiednio przycięte kawałki  kartonu po prostu wykąpałam w naparze. Jak to często u mnie bywa, napar był z rooibosa.


W zależności od czasu kąpieli otrzymałam różne odcienie. A te fusy? Mogą pływać i nie muszą, pozostawione na papierze dają wyraźniejsze zacieki. Są one widoczne przy krótszym czasie moczenia, nie więcej niż minuta. Przy dłuższym czasie papier jest już tak nasączony, ze śladów po fusach praktycznie nie ma.


Po wysuszeniu i rozprostowaniu, papier wygląda tak:


Baza do zakładek jest, można dekorować, rysować, obklejać...

W moich zakładkach wykorzystałam wszystko to, co wpadło w rękę. Warto mieć w domu skrzynkę ze skarbami. Pozos…