Przejdź do głównej zawartości

Zentangle jako forma terapii

Wiele mówi się o wpływie techniki Zentangle na nasz umysł, emocje. Czy faktycznie rysowanie, zgodne z zaleceniami, relaksuje, wycisza myśli? Czy można go nazwać twórczą medytacją, zaliczyć do tak propagowanej uważności? Wreszcie, czy można by wprowadzić zajęcia Zentangle® jako formę terapii? 

Myślę, że najlepiej wypowiedziałby się w temacie psycholog, zaznajomiony z Zentangle. Sama, poza dość skąpymi wykładami z psychologii, nie mam odpowiedniego wykształcania, aby rzeczowo to ocenić. Mam natomiast doświadczenie życiowe, a co najważniejsze, sprawdziłam na sobie jak to działa.


Moje doświadczenia z Zentangle okazały się bardzo pozytywne. Rysować mogę w domu, na działce, w kawiarni, a nawet w kolejce do lekarza. Wystarczy kawałek papieru, notes czy serwetka i cienkopis. Kwadrans z Zentangle uspokaja, sprawia, że czuję się lepiej. Mniej odczuwam napięcia mięśniowe, z którymi borykam się od dłuższego czasu. Myślę, a nawet jestem tego pewna, że pomaga w walce z depresją. Oczywiście nie zastąpi to leczenia farmakologicznego, kiedy staje się ono konieczne.

O zaletach Zentangle dla naszej psychiki pisała psycholog Cathy Maldiochi w prestiżowym czasopiśmie "Psychology Today", tu link do artykułu.

Prowadzone były też badania o wpływie sztuki Zentangle (źródło) na samopoczucie. W badaniu wzięli udział anonimowi pacjenci uzależnieni od narkotyków, pacjenci chorzy na nowotwory i seniorzy. Okazało się, że większość uczestników badania, po zajęciach z Zentangle, odczuwała zmniejszony niepokój. Co prawda liczba osób biorących udział w badaniu była mała i trudno określić je jako miarodajne, to jednak biorąc pod uwagę własne doświadczenia, wierzę, że przy większej liczbie osób wyniki byłby podobne. Kto wie, może za jakiś czas pojawią się wyniki szerszych badań? Postaram się być czujna w temacie i gdy tylko coś znajdę, podzielę się tym na blogu.

Myślę, że klasyczna technika Zentangle z powodzeniem mogłaby być wprowadzona do psychoterapii. Może w miejsce tak zwanego psychorysunku? Chociaż nie, taka forma rysowania ma inne zadanie, czyli najlepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzanie dodatkowych zajęć z Zentangle. Szczególnie grupowe zajęcia miałyby sens, kiedy poznają się ludzie, kiedy zaczyna łączyć ich wspólna pasja. W samotności też to działa, rysując jest się tu i teraz.

Dodatkową zaletą Zentangle jest format, czyli mały kartonik. Duże płótno czy też arkusz papieru może nowicjusza troszkę przerażać. Kiedy to zapełnię rysunkiem, farbami? Czy mi się uda? Z małym kawałkiem papieru jest łatwiej, jak coś pójdzie nie tak, można wyrzucić i zacząć od nowa. Najlepiej jednak błąd wkomponować w całość, a na ogół jest to możliwe. Lepiej mieć mały diament niż kawał szkła.

Często pewną blokadą przed podjęciem terapii sztuką jest utwierdzanie się w przekonaniu - nie jestem artystą, nie potrafię. Jak już wspominałam wielokrotnie, Zentangle jest dla każdego. Spróbuj! Wybierz właściwy kierunek.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Co to jest Zentangle?

Zapewne każdy z Was nie raz bazgrał po kartce papieru, ciągnąc plątaninę linii, tworząc geometryczne kształty, zawijańce i inne wzorki? Na przykład podczas rozmowy telefonicznej, na nudnym wykładzie itp. To kreatywne gryzmolenie, które zaczęło robić z Was artystów, to nie tylko sztuka. Czasem nawet nie zdawaliście sobie sprawy, że to też forma relaksu, chwilowego odstresowania się. A skoro tak jest, po kolorowankach dla dorosłych, kilka słów o... Zentangle®.


A cóż to takiego Zentangle®, skąd nazwa, kto to w pewnym sensie stworzył, bo przecież gryzmolimy wszyscy. Zentangle® to forma sztuki, rysunki składające się z prostych kształtów, wypełnionych deseniem. Tę technikę rysowania wprowadzili, do leczenia swoich pacjentów, Rick Roberts i Maria Thomas ze Stanów Zjednoczonych. Ponieważ jest to nie tylko art terapia, przyjemny sposób na relaks, ale również efektowna grafika, technika zyskała sobie popularność na całym świecie. Tworzy się nie tylko małe obrazki na kartce papieru, powstają też…

Eko drukowanie, czyli barwienie papieru

Od czasu do czasu lubię eksperymentować z tłem do Zentangle. Bywały już akwarele, kredki akwarelowe, często na papierze pojawiała się herbata. Przyszła pora na coś nowego, czyli eko drukowanie (ecoprint), gdzie podstawowym surowcem barwiącym są rośliny.



Niedawno oglądałam na YT film pokazujący jak zabarwić tkaniny, wykorzystując liście, kwiaty. W zasadzie nie jest to tylko barwienie a drukowanie. Opisuję tu dwa eksperymenty z barwieniem kartoników do Zentangle, z użyciem różnych papierów, akwarelowego i z bloku technicznego.


Co jest potrzebne do eko drukowania?
papierroślinysznurek lub klipsy biurowedwie płytki drewniane lub metalowe, nieco większe od formatu papieruwodagarnekkamień Zebrane, świeże rośliny, należy zamoczyć w miseczce z wodą. Mokre łatwiej rozkłada się na papierze. Na jedną płytkę (metalową lub drewnianą) kładziemy kartonik, na nim układamy liście. Nakrywamy kolejnym kartonikiem i ponownie układamy rośliny. Czynność powtarzamy z wszystkimi kartonikami.


Na wierzchu kładzi…

Inktober - rysunkowe wyzwanie

W 2009 roku Jake Parker zapoczątkował rysunkowe wyzwanie na jesienne dni. Akcja trwa co roku, przez cały październik, a podstawową zasadą jest rysowanie tuszem.  Stąd też nazwa Inktober.

Przyznaję, że o wyzwaniu dowiedziałam się dopiero dzisiaj, dzięki mniej lubianemu Facebookowi. A jednak na coś się przydaje. Celem wyzwania jest wzajemna motywacja do rysowania. Bo rysować warto!  Uczestnicy wyzwania pochodzą z całego świata.


Krótko o zasadach Inktober

Zabawa nie ma absolutnie nic wspólnego z posiadaniem talentu rysunkowego. Rysunki wykonywane są głównie tuszem (długopis, pisak, cienkopis). Co roku ustalane są tematy rysunków, na ten rok wygląda to następująco (niestety po angielsku):


Jeśli chcesz wziąć udział w zabawie musisz codziennie (albo i nie) publikować swój rysunek w mediach społecznościowych, oznaczając  go odpowiednimi hashtagami: #inktober #inktober2018.
Nie musisz rysować każdego dnia, ale skoro wyzwanie? Trzymanie się wyznaczonych tematów jest zalecane, ale na pewno nie ko…

Herbaciane zakładki do książek

Zgodnie z obietnicą, przyszedł czas na herbaciane zakładki do książek. A może inaczej? Zakładki dla herbaciarzy?



Postanowiłam wykorzystać mocny napar herbaciany (prawie) jako barwnik tła. Ponieważ pisałam już wcześniej na ten temat, między innymi we wpisie "Herbata w Zentangle", nie będę powtarzać samego procesu barwienia. W tym przypadku odpowiednio przycięte kawałki  kartonu po prostu wykąpałam w naparze. Jak to często u mnie bywa, napar był z rooibosa.


W zależności od czasu kąpieli otrzymałam różne odcienie. A te fusy? Mogą pływać i nie muszą, pozostawione na papierze dają wyraźniejsze zacieki. Są one widoczne przy krótszym czasie moczenia, nie więcej niż minuta. Przy dłuższym czasie papier jest już tak nasączony, ze śladów po fusach praktycznie nie ma.


Po wysuszeniu i rozprostowaniu, papier wygląda tak:


Baza do zakładek jest, można dekorować, rysować, obklejać...

W moich zakładkach wykorzystałam wszystko to, co wpadło w rękę. Warto mieć w domu skrzynkę ze skarbami. Pozos…

Herbata w Zentangle®

We wcześniejszej notce pisałam o zastosowaniu akwareli w Zentangle®. Tym razem proponuję zastąpienie farby naparem z herbaty, efekty są na prawdę ciekawe, poza tym zazwyczaj każdy ma ją w domu. W tym przypadku nie jest istotny smak i aromat, do barwienia nadają się ekspresówki. 


Jak przygotować herbacianą farbę?

Przede wszystkim musisz zdecydować się jaką herbatę wybrać. Polecam głównie czarne, mają intensywny odcień. Świetny jest też rooibos, sama lubię go stosować w swoich pracach, co widać na zdjęciach. Piękny bursztynowo-czerwony kolor ładnie prezentuje się w połączeniu z białym papierem i czarnym tuszem.

Wygodne jest stosowanie herbat ekspresowych, nie ma potrzeby filtrowania naparu. A sam napar przygotujesz prawie tak samo jak herbatę do picia, wystarczy jedną lub dwie saszetki zaparzyć małą ilością wrzątku i odczekać. Jak długo? Najlepiej aż herbaciana farba całkiem ostygnie, albo jeszcze dłużej.

Proponuję trzy metody barwienia kartoników do Zentangle®.

Herbaciane kleksy - nanieś…