Przejdź do głównej zawartości

Małe płótna duży obraz

Po ostatnich ptasich rysunkach postanowiłam zrobić kolejną serię małych kartoników. Tym razem jednak nie przedstawiają one niczego konkretnego. Plan był na stworzenie ciekawej kompozycji, czegoś w rodzaju mozaiki. 

Są osoby, które stojąc przed dużym arkuszem papieru nie potrafią czegokolwiek narysować bądź namalować. Jakby włączała im się jakaś blokada. Jednak kiedy dać im mały kawałek papieru, zaczynają działać. Nie wiem czy to zjawisko ma jakąś naukową nazwę, ale wiem, że coś takiego czasem się zdarza. A może nawet częściej niż czasem?

W takich sytuacjach świetnym rozwiązaniem jest przygotowywanie małych form i ewentualnego łączenia ich w większą całość. Moja propozycja na dzisiaj, to małe kwadraty z rysunkami, malowane klitorią i rooibosem, jako kompozycja na jednym większym arkuszu. 

Na małych kartonikach grubego papieru akwarelowego rooibosem i klitorią przygotowałam tło. Każdy mały kwadracik to oddzielne płótno malarskie, które samo w sobie jest wystarczające jako element kompozycji.

Ja postanowiłam jednak dodać rysunki. Starałam się, stosując metodę powolnego rysowania, umieszczać proste elementy, ale nie zapełniać nimi całych kwadratów. 


W ten sposób otrzymałam cały zestaw małych obrazków, które posłużyły mi w dalszej pracy. Tak jak wspomniałam na początku, planowałam połączenie wszystkich elementów w jedną całość. 

Rozłożyłam małe obrazki, mieszałam, przekładałam, obracałam, układałam na różne sposoby. Po prostu bawiłam się. Z czasem znalazłam układ, który mi się spodobał. Stwierdziłam, że dobrze będzie wyglądał na większym formacie i tak powstała wersja z białym tłem. 


Kolejne podejście i według mnie ciekawsze tło, pomalowane w podobnych kolorach co same kwadraty. Jednak w wersji rozmytej, żeby nie zdominowało głównych elementów. I tak powstała druga wersją.


Nadmienię tylko, że te aranżacje przygotowałam komputerowo. W głowie miałam już kolejny pomysł i postanowiłam małe "płótna" zostawić bez naklejania. Zanim jednak o tym opowiem, jeszcze jedna wizualizacja.

Dokładnie w taki sposób można wykorzystać wszystkie drobne, małowymiarowe dzieła sztuki, które często zalegają w pudłach. Nie będę ukrywać, że u mnie właśnie zalegają. A ja i tak rysuję kolejne. Weźmy same tangle. Kiedy ma się ich już sto, albo kilkaset, można z nich wybrać kilka czy nawet kilkanaście, tak żeby ładnie się ze sobą komponowały. Muszę o tym pomyśleć.

Skoro zostawiłam stosik nowych miniaturowych obrazków, postanowiłam zrobić z nich jeszcze jedną książeczkę akordeonową. Ponieważ obrazki nie były ze sobą połączone, trzeba było o tym pomyśleć. W tym celu wykorzystałam zużyte saszetki po herbacie. Pomysł spodobał mi się do tego stopnia, że w planie mam jeszcze inną artystyczną książkę, ale o tym na razie nie piszę bo różnie z moimi planami bywa. No właśnie, czy książeczkę? 

Poszczególne mini obrazki łączyłam poszarpanymi paskami z saszetek. I znowu musiałam wypić morze rooibosa. 

Całą resztę pokazuję na kolejnych zdjęciach. 







Faktycznie można tu mówić o artystycznej książce, zwłaszcza kiedy pojawiły się w niej tylko abstrakcje. Zastanawiam się co ciekawsze, większa kompozycja na ścianę, czy artystyczna książka, którą można schować do szuflady, ale i wyeksponować na półce, kominku itp. Jakie jest Twoje zdanie? 

Pozdrawiam, Deni

Komentarze

  1. Danusiu, nie nadążam ostatnio z czytaniem i komentowaniem Twoich nowych wpisów, ale co jakiś czas nadrabiam zaległości, przynajmniej w czytaniu :) - i nieustająco podziwiam Twoją aktywność artystyczną i fantastyczne pomysły!
    Ogromnie mi się podobają dzisiejsze prace, zarówno w formie obrazu, jak i książeczki. Ja jednak zawsze wolę obraz, który jest stale "na widoku", więc nieustannie można go podziwiać. Wersja z podmalowanym tłem jest genialna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Małgosiu :) za miły komentarz, za to, że jesteś. Sama nie należę do osób, które zawsze komentują wszystko to, co czytają. Na to trzeba masę czasu, więc kiedy czytać, o twórczym działaniu nie wspominając. :)

      Usuń
  2. Danusiu, to jest świetny obraz, aż nie wiem jak go opisać. Jestem oczarowana, choć jest inny i nie oczywisty. Książeczka też bardzo ciekawa. Niby bazgrołki, a jednak nie do końca. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twój komentarz.ツ
Mam nadzieję, że mój wpis był pomocny. Jeśli Twój komentarz będzie wymagał odpowiedzi, postaram się to zrobić jak najszybciej. A może chcesz poczytać coś innego? Na blogu jest cała masa materiałów.

Popularne posty z tego bloga

6 kroków w neurografice

We wcześniejszych wpisach dotyczących neurografiki wspominałam o tak zwanych sześciu krokach, w których powstają rysunki. Różnie one są wyjaśniane i interpretowane, a wszystko zależy od źródła. Oglądałam filmy na YT, czytałam opisy na różnych stronach, powoli wyrabiając sobie jako takie pojęcie i starając się wyciągnąć własne wnioski. Kierując się zebranymi  informacjami na temat neurografik stworzyłam interpretację metody sześciu kroków. Nie jest to trudne i warto spróbować. To co tu prezentuję jest tylko ogólnym zarysem a nie dokładnym szkoleniem. Metoda wydaje mi się interesująca, dlatego postanowiłam o niej trochę napisać. Nie jestem jednak certyfikowanym instruktorem, a jedynie artystką, która lubi poznawać nowe metody, a nawet z nimi eksperymentować.  Jak zacząć tworzyć neurografiki?  Przede wszystkim muszę tu podkreślić, że rysowanie neurografik nie wymaga nawet najmniejszych umiejętności rysowania czy malowania. Nie są też konieczne specjalne i drogie materiały. Wystarczy arku

Neurografika jako forma relaksu

Dzisiaj opowiem Wam jak przypadkiem wpadłam na pojęcie "neurografika" i dlaczego termin mnie zainteresował. Jako osoba, która często myśli rękami, dla której rysowanie jest pewną formą medytacji opartej na uważności, zwracam uwagę na wszystko, co może poprawić mi samopoczucie w ten właśnie sposób.  Niedawno buszując po Pintereście natknęłam się na pewien rysunek, który wywołał u mnie natychmiastowe skojarzenie. Patrząc na niego powiedziałam do siebie - o tak, to jest coś, czym powinnaś się zainteresować! Przecież, prędzej czy później, nie narysujesz prostej kreski, o kole nie wspominając. Tu należy się Wam wyjaśnienie, że wszystkie linie na wspomnianym rysunku wyglądały jakby artysta był nieźle "wcięty". Jednym słowem falowały na maksa. Czyli coś dla mnie, choć alkoholu nie piję od lat. I tak od jednego obrazka przeszłam do kolejnych, później trafiły się różne teksty. Pojawiło się pojęcie "neurografika" i ugrzęzłam w temacie, bo chciałam dowiedzieć się wię

Co to jest Zentangle?

Zapewne każdy z Was nie raz rysował po kartce papieru, ciągnąc plątaninę linii, tworząc geometryczne kształty, ludziki? To kreatywne rysowanie, które zaczęło robić z Was artystów, nazywane jest doodle. Natomiast Zentangle® to coś dużo więcej.  Co to jest Zentangle® i jak zacząć rysować? Żyjemy coraz szybciej, intensywniej, z nowymi technologiami, dostępem to wszelkich informacji, stałym kontaktem (online) ze znajomymi... Pomimo tego wiele osób czuje się przytłoczona natłokiem tego wszystkiego, czasem paradoksalnie wręcz odizolowana. W takich sytuacjach pomocna może być twórcza i kreatywna ekspresja, czyli atreterapia . Niezależnie od tego, czy tańczysz, szyjesz, grasz na instrumencie, malujesz, uprawiasz ogród, gotujesz czy bierzesz udział w jakimkolwiek twórczym procesie, poczujesz się lepiej. A cóż to takiego Zentangle®, skąd nazwa, kto to w pewnym sensie stworzył, bo przecież rysujemy wszyscy.  Zentangle® to forma sztuki, rysunki składające się z prostych kształ